O autorze
Malina Mituniewicz. Absolwentka wrocławskiej ASP. Tworzy ilustracje, komiksy i grafiki
użytkowe. Zajmuje się tez szeroko rozumianym projektowaniem graficznym i edytorskim, obserwacją rzeczywistości i wykradaniem żelków schowanych tam wysoko. W wolnych chwilach zjada książki.

Włos łonowy

Postrzyżyny
Postrzyżyny
Żyjemy w smutnych czasach, gdy posiadanie loków na łonie powszechnie uznawane jest za dewiację.

Do tej refleksji skłoniła mnie krótka rozmowa znajomych dam, której z zainteresowaniem przysłuchiwałam się kilka dni temu. Towarzyszyły jej onomatopeje sugerujące skrajne obrzydzenie. No i oczywista konkluzja że trzeba to golić, kosić i depilować. A zwłaszcza teraz, kiedy wąsy pod pachą widać, bo lato. Bo te pod pachą i w pachwinie oburzają bardziej niż sutek na fejsbuku.



Porusza mnie zawsze widok reklamy na której prawdziwy mężczyzna przy pomocy bezlitosnych ostrzy kosi swój samczy zarost, przy czym ostrza są laserowe, a przynajmniej w liczbie trzech sztuk. Do golenia tej pietruszki pod nosem.
A teraz wyobraźmy sobie połacie, które powinna golić światowa kobieta. Jestem przekonana, że panie zużywają znacznie więcej jednorazowych maszynek niż panowie. Łyda. Udo. Pacha. Pachwina. A potem weź człowieku pudruj te podrażnienia. Ha.

Co więcej - w skrajnych przypadkach nawet myśl o zapuszczeniu bujnych splotów wywołuje u samych dam odruch wymiotny. Ponadto w sytuacji intymnej wręcz wypada, by kobieta posiadała włosy wyłączne na głowie. Jak są na łonie, to a fuj, w najlepszym przypadku ona ma styl vintage. Fascynujące, że oldskulowy busz należy do bon tonu wyłącznie w okolicy męskich genitaliów. I tak estetyka rodem z pornosa determinuje życie erotyczne mieszkańców planety Ziemi.
Trwa ładowanie komentarzy...