Nie mów do mnie "proszę pana"

Hej dziewczyno, fajny z ciebie chłopak.

Ostatnio doznałam poczucia dualizmu płciowego na skutek krótkiej wymiany zdań ze znajomym:
- E, Malina, ty jesteś grafikiem, zaprojektuj mi baner.
- Eee, yyyyy, arrghhhhh.



Czyli,"e, Malina, fajny z ciebie chłopak na gruncie zawodowym". Po chwili, odetkawszy się, kontynuowałam rozmowę w sposób kulturalny i nie ogłuszyłam miłego kolegi, bo prawdopodobnie nie zdaje on sobie sprawy z istnienia słowa "projektantka" oraz z patriarchalnych korzeni seksizmu językowego, stojącego w opozycji do zmieniającej się rzeczywistości i różnorodności płciowej w grupach zawodowych.

Syn znajomych zaczął chodzić do przedszkola i już zaczyna udzielać mu się ogólnonarodowa tendencja "lalki są dla bab, a fajne chłopy jeżdżą dżipem". Oto jeden z moich ulubionych dialogów:
- Mamo, poglaj ze mną w piłę.
- A dziewczyny mogą kopać piłę?
- No co ty, mama.
- Ale ja jestem dziewczyną.
- Mama, ty jesteś chłopcyk!
Na szczęście młodzieniec daje sobie wytłumaczyć, że można bawić się dowolnymi zabawkami, niezależnie od płci. Ponadto z entuzjazmem gotuje klocki w "dorosłych" garnkach i wkłada pranie do pralki, więc jest jeszcze iskierka nadziei, że jako dorosły piłkarz będzie potrafił samodzielnie sporządzić posiłek. Uf.

Wspomnianym sytuacjom nie ma się co dziwić, skoro seksizm zalewa nas zewsząd, od tramwaju począwszy, na mównicy sejmowej skończywszy. Od razu przypominają mi się wypowiedzi posłanki Pawłowicz. Na przykład pierwsza z brzegu: " to ja jestem prawdziwym obrońcą homoseksualistów". Albo " proszę pani, jestem prawnikiem". Rozumiem, ze można mieć problem z wypowiedzeniem słowa "architektka", ale żeby tak programowo ignorować łatwe w odmianie, żeńskie formy rzeczowników, które funkcjonują w języku polskim od lat? Czy to nie świadczy o zaprzeczeniu własnej kobiecości, na gruncie zawodowym? Ciekawe, że robi to osoba, mająca największy problem z cudza tożsamością płciową. Od razu dodam, że jestem zagorzałą wielbicielką pani Pawłowicz (pomimo iż prawdopodobnie uważa się nie za posłankę, lecz za posła) gdyż jej ucieszne wypowiedzi dostarczają mi wielu chwil błogiej radości, powodując paroksyzmy śmiechu przez dzień, a nawet przez trzy minuty.
Trwa ładowanie komentarzy...