Pan Roman jest uprzejmy, mówi "dzieńdobry, "uprzejmieproszę", nawet jak na tych schodach leży w poprzek, w stroju nie tyle przypadkowym, co niekompletnym. Pana Romana znam osobiście, wszyscy w klatce go znają, odnoszą się do niego jeśli nie życzliwie, to przynajmniej starają się nie patrzeć, jeśli nie ma slipek.
Nikt się nie oburza, gdy wspomina się o Panu Romanie w kontekście nadużywania alkoholu, okresowego pieniactwa czy też dziurawych skarpet. Sam Pan Roman nie wytacza nikomu z tego powodu procesu, ponieważ ma do tego adekwatny dystans, bo obserwuje rzeczywistośc z dalekiej orbity.
Pan Roman życzy dystansu wszystkim hierarchom polskiego Kościoła Katolickiego. Bo jak wiadomo, człowiek jest grzesznikiem i ma wolną wolę. Natomiast uderzanie w pompatyczny ton i utożsamianie krytyki księdza, który pełniąc ważną funkcję w Kościele zaprzecza idei chrześcijaństwa, z zamachem na Kościół Katolicki i patriotyzm, jest tak naiwne, że nawet przedszkolaki sie z tego śmieją.
